W każdy poniedziałek i czwartek!

biała suienka carrol

Otworzyłam szafę i poczułam fizyczną niechęć do wszystkich swoich rzeczy. Wiem, wiem … „Nie mam co na siebie włożyć” to jedno z najbardziej wyśmianych  zdań. Ale dziś poczułam, że ma głębszy sens.  Zamiast  modnie, na luzie, pod kolor, koktailowo albo elegancko wolałabym ubrać się z błyskiem w oku, z miłością, przekornie, wcale nie seksownie, ale za to z pasją. Pamiętam jak marzyłam o sukience  z  bufkami z „Ani z Zielonego Wzgórza”. To co mama przywiozła od krawcowej  było prawdopodobnie okropne, ale  to coś miało bufki  i wystarczyło. Dzięki temu co sobie wyobrażałam, że mam na sobie zaliczyłam najcudowniejszy i wcale nie dziecięcy bal.

- Użyj wyobraźni, użyj wyobraźni  -  powtarzałam przerzucając wieszaki, kiedy wpadła mi w ręce bluzka z bufkami – Jest okropna, niemodna, stara! – pomyślałam – Jest idealna!


Dodaj komentarz

%d bloggers like this: